Tak było w szkole…


Dzisiaj zapraszam Was do wspomnień ze szkoły z czasów mojego dzieciństwa. Zdjęcia co prawda wygrzebane są z różnych zakamarków internetu, ale w pełni oddają tamten klimat.

Pamiętacie?

Reklamy

26 myśli w temacie “Tak było w szkole…

  1. Aniu,wspaniale wyobraz sobie ze przeczytalam kazdy fragment,a ksiazka pani Ewy SZELBURG-ZAREBINY to napewno ta z rysunkami pana Szancera,a pamietacie NA JAGODY jaka byla piekna i jakie rysunki,brawo za te wspomnienia.

    Polubienie

  2. Wiesz, osobiście tego nie pamiętam, ponieważ to zbyt odległe dla mnie czasy – nawet nie było mnie wtedy na świecie, a moja mama nie była nawet na studiach 🙂
    Bardzo lubię przeglądać stare fotografie. Wystarczy uruchomić wyobraźnię i ma się wrażenie, jakby to wszystko nadal było gdzieś obecne, miało miejsce tuż przed chwilą, a nie lata temu. Jestem wielbicielką wszystkiego, czemu można dokleić etykietkę vintage; patrząc na ślady przeszłości czasem mam nawet wrażenie, że pomimo tych wszystkich niedogodności, przeciwności losu itp. ludzie mieli kiedyś w sobie nieco więcej radości życia, było w nich więcej prawdziwych emocji, mniej powszechnie panującego zakłamania, ich życiem rządziły uczucia, nie puste dążenie do niewłaściwego (rzadko niematerialnego) celu. Nie wiem, czy to wrażenie słuszne, czy pewnego rodzaju wyimaginowana nadinterpretacja, ale właśnie to czuję mając styczność ze śladami przeszłości. Ale to chyba nie jest złe odczucie, najwyżej niewłaściwe.
    Buziaki 🙂

    Polubienie

  3. Lubię te Twoje wspominki, bo my prawie ten sam rocznik jesteśmy 🙂 „Przez różową szybkę” miałam i czytałam, piórnik w wiewiórki też posiadałam (nawet Plastusia w nim miałam).

    Polubienie

  4. I jeszcze – chyba przede wszystkim – więcej wzajemnej życzliwości, chęci pomocy… takiej zwyczajnej, sąsiedzkiej, nie za pieniądze..
    No, ale dla mnie przede wszystkim to są piękne wspomnienia z dzieciństwa 🙂

    Polubienie

  5. Milo tak powspominac.Wszystko jakos ozylo jak zobaczylam te zdjecia .Te ksiazki te piorniki .Wszystko wtedy bylo dla nas takie piekne.A te pachnace gumki do mazania-towar na wage zlota.Stalam za taka w dlugiej kiolejce.Teraz to juz historia.Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  6. Te gumki, piórniki, ołówki chińskie, to były jedne z nielicznych kolorowych rzeczy w otaczającej nas rzeczywistości… Zeszyty były takie szare… i książki obkładało się w szary papier…
    Dziękuję za odwiedziny 🙂

    Polubienie

  7. dla mnie mundurki to tylko początek podstawówki, potem je znieśli… i pojawiły się kolorowe okładki na zeszytach ale te szare tez pamiętam… a moje pióro chińskie z tamtych czasów mam do dziś – wysłużone, zajechane i mimo, że nim nie piszę od lat to nadal zajmuje poczytne miejsce w mojej kolekcji piór…

    Polubienie

  8. Ja sobie nawet kupiłam ostatnio chińskie pióro – lubię tak sobie co parę lat przypomnieć ten klimat… Fartuszek nosiłam do końca podstawówki, w LO były mundurki… dopiero później przyszła „odwilż” 😛 Ale i tak jestem zwolenniczką mundurków w szkołach – ale takich prawdziwych (w formie całego garnituru), jak w elitarnych szkołach angielskich 🙂

    Polubienie

  9. Ja uczyłam się jeszcze z Falskiego! Dwa lata temu dostałam elementarz od mojej córko pod choinkę i bardzo się ucieszyła! A „Przez różową szybkę” mam do dziś na półce 😀
    Ale to były czasy! Wczoraj właśnie dzwonił do mnie kolega z podstawówki – pierwsza miłość podwórkowo – szkolna :))) WZAJEMNA! 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s